środa, 18 września 2013

"Władca Pierścieni: Dwie Wieże"

Przygoda trwa ... "Dwie Wieże" (ang. "The Lord of the Rings: the Two Towers") zaczynają się w momencie zakończenia "Drużyny Pierścienia". Rozbita Drużyna rozdziela się - Frodo i Sam idą do Mordoru, a Aragorn, Gimli i Legolas podążają za urukami, którzy uprowadzili Merry'ego i Pippina.Tak zaczyna się drug film, pochodzący z 2002 r. 
"Dwie Wieże", choć najgorsza część z całej trylogii, wciąż może się podobać. Zwłaszcza bitwa finałowa, która odbyła się pod Helmowym Jarem. Chciałbym jednak zacząć od początku.

Plakat filmu "Władca Pierścieni: Dwie Wieże"
(źródło: http://1.fwcdn.pl/po/14/51/31451/6900425.3.jpg?l=1347162921000)

Frodo (Elijah Wood) i Sam (Sean Astin) spotykają na swojej drodze Golluma (Andy Serkis). Początkowo chce im zabrać Pierścień, ale z czasem Frodo ułaskawia go. Mimo swej brzydoty pomaga w podróży ... do pewnego momentu. Sceny z Frodem i Samem wydają się najgorszymi w całym filmie. Niby Sam wspiera przyjaciela, który musi walczyć z czarem Pierścienia, a także kieruje uwagę na Golluma. Dziwoląg nie wydaje się być w pełni oddany swoim panom - określa ich tak po ułaskawieniu. Jednocześnie prowadzi ich do Mordoru. Przechodząc przez bagna widzą Nazgula na smoku - Gollum widząc zdziwienie Sama, który mówi, że widział zatopienie Upiorów w rzece, tłumaczy mu, że demony są nieśmiertelne, stąd lata sobie nad nimi. Jak głosi przepowiednia, "żaden mężczyzna ich nie zabije". 

Nazgul
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/14/51/31451/131371.1.jpg)

Po drodze spotykają Faramira (David Wenham), który przyłapuje hobbitów czających się w krzakach, podczas walki z ludźmi z Rhun - najemnikami Saurona. Okazuje się, że Faramir to brat Boromira. Bardzo cierpi po stracie członka rodziny - scena, w której opowiada o dostrzeżeniu łódki elfów, na której złożono ciało Boromira. Nawet, widzimy, ale tylko w wersji rozszerzonej wspomnienie o Boromirze, kiedy odbił Minas Osgiliath z rąk Mordoru, a potem zostaje zmuszony przez ojca - Denethora (John Noble) do wyjazdu do Rivendell. Znakomity zabieg, a Sean Bean powrócił, choć na chwilę.

Frodo (Elijah Wood)
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/14/51/31451/131359.1.jpg)

Merry (Dominic Monaghan) i Pippin (Billy Boyd) prowadzeni przez uruków, w czasie najazdu jeźdźców Rohanu, uciekają do Fangornu, gdzie trafiają w ręce, tzn. gałęzie Drzewca - enta, pasterza drzew (głos Johna Rhysa-Daviesa). A skąd wzięli się jeźdźcy? 

Merry (Dominic Monaghan) i Pippin (Billy Boyd)
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/14/51/31451/131387.1.jpg) 

W Rohanie panuje król Theoden (Bernard Hill), zatruty czarem Sarumana (sir Christopher Lee). Do tego, jego doradcą jest Grimma Gadzi Język (Brad Dourif). W książce, to Grimma źle doradzał Theodenowi, natomiast w filmie pokazano klątwę - Grimma był sługą Sarumana. O wuja niepokoją się Eowina (Miranda Otto) i Eomer (Karl Urban), który zostaje wygnany z grupą jeźdźców. 

Eomer (Karl Urban) i Grimma (Brad Dourif)
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/14/51/31451/131365.1.jpg)

Aragorn (Viggo Mortensen), Gimli (John Rhys-Davies) oraz Legolas (Orlando Bloom) podążają za Merry'm i Pippinem. Po drodze spotykają Eomera, który przyznaje się do rzezi orków, ale nie widział hobbitów. Aragorn odnajduje ślady, prowadzące do Fangornu. Wyruszają więc w głąb puszczy, gdzie spotykają "kogoś, kogo się nie spodziewali" - Gandalf (sir Ian McKellen) powraca, tym razem jako Biały (przejmując kolor Sarumana). "Władcy wszechświata" odesłali go z zaświatów, do których trafił po pokonaniu Barloga, z powrotem do świata żywych. Ma za zadanie pomóc Drużynie.A o Merry'ego i Pippina prosi, żeby się nie martwić. Los przygnał ich do Fangornu, żeby niczym kamyczki rozpoczęli lawinę. Drzewiec to dobry znajomy Gandalfa.

Powrót Gandalfa (sir Ian McKellen)
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/14/51/31451/131334.1.jpg) 


Drzewiec 
(źródło: http://thainsbook.net/images/treebeard.jpg)

Cała czwórka rusza do Rohanu. W Meduseld Gandalf zdejmuje czar z Theodena, a Grimma zbiega do Isengardu. Saruman zbiera wielką armię uruków - 10 tys., żeby zdobyć Helmowy Jar - twierdzę Rohanu. Na dodatek tworzy bombę, żeby zniszczyć mury warowni. Gandalf pomny na ryzyko wojny, po pogrzebie poległego syna Theodena - Theodreda, wyrusza w świat, żeby zebrać armię. Nakazuje spojrzeć "szóstego dnia o świcie na Wschód".

Aragorn (Viggo Mortensen), Gimli (John Rhys-Davies), Legolas (Orlando Bloom) i Gandalf w Rohanie
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/14/51/31451/131361.1.jpg)

Uruki wysłane przez Sarumana nie docierają do Isengardu. Okazuje się, że chciał przechytrzyć Saurona, samemu łapiąc powiernika Pierścienia. Sojusznik nie dowiedział się o tym posunięciu. Widzimy scenę kontaktu tytułowych "Dwóch Wież" - Orthancu (Isengardu) i Minas Morgul (Mordor), którą ilustrują słynne słowa "Kto ma teraz siłę, żeby przeciwstawić się sojuszowi Dwóch Wież?"

Uruki wyruszają na Helmowy Jar ... po drodze Aragorn, Legolas i Gimli, idąc razem z Rohańczykami trafiają na patrol wargów. W czasie walki Aragorn spada w przepaść do rzeki. Nie ginie - rozwija się wątek miłosny jego i Arweny (Liv Tyler). Wraca Galadriela (Cate Blanchett), która telepatycznie kontaktuje się z Elrondem (Hugo Weaving), że ma obawy co do misji Froda. Z drugiej strony, Elrond chce przekonać córkę, że nie ma dla niej nic, "prócz śmierci" w Śródziemiu. Przepiękna scena przepowiedni co ją czeka, jeśli poślubi Aragorna, po pokonaniu Saurona, zilustrowana piosenką "Evenstar". Wzrusza, jak i przygnębia.

Arwena (Liv Tyler)
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/14/51/31451/131406.1.jpg)

Nie muszę mówić, że dzięki sile miłości, Aragorn wraca do Helmowego Jaru, gdzie czekała na niego Eowina. O zmroku rozpocznie się bitwa. Rohańczycy nie mają ludzi - broń dostają dzieci i starcy. W książce Eomer wrócił przed bitwą, a po przegonieniu Grimmy. W filmie nie ma go w twierdzy, a co gorsza przychodzi oddział elfów (!), dowodzony przez Haldira (pochodzący z Fidżi Craig Parker).

Eowina (Miranda Otto)
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/14/51/31451/131402.1.jpg)

Gdy nadchodzą uruki, rozpoczyna się bitwa. Gimli i Legolas rywalizują o jak największą liczbę zabitych wrogów. Sceny liczenia ubitych przeciwników, śmieszą. Po wybuchu, gdy powstaje wyłom w murze, losy bitwy zaczynają się odwracać. Reszta obrońców ucieka do baszty. Ryglują drzwi i czekają do rana.

Król Theoden (Bernard Hill)
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/14/51/31451/131404.1.jpg)

Tymczasem w Fangornie trwa narada entów odnośnie przyłączenia się do wojny. Brzmi ona negatywnie. Merry i Pippin są źli - ich przyjaciele walczą, a oni nie mogą nic zrobić. Proszą Drzewca, żeby przeniósł ich na skraj puszczy, położony koło Isengardu. Ent godzi się, aczkolwiek ma obawy. Gdy dochodzą do końca Fangornu, staje się coś znamiennego. Drzewiec dostrzega wycięte drzewa, czego dokonał Isengard ... Wściekły ryczy, wzywając innych entów. Merry i Pippin słyszą, że "entowie mają do wyrównania rachunki z Sarumanem, przy użyciu skały i kamienia". Isengard zostaje zaatakowany przez pasterzy drzew, którzy szybko zajmują posiadłość Sarumana, do tego uwalniając rzekę, która "wyczyści wszystkie brudy". 

Saruman (sir Christopher Lee) i Grimma (Brad Dourif)
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/14/51/31451/131367.1.jpg)

W Helmowym Jarze uruki napierają na drzwi. Theoden wie, że to już przegrana batalia. Aragorn motywuje go do działania, tej ostatniej szarży na dźwięk rogu Helma Młota. Nagle przypomina sobie słowa Gandalfa. O świcie róg brzmi w całym Jarze, a nasi bohaterowie szarżują na uruków. Od wschodu, nadciąga Gandalf z odsieczą, mając u boku Eomera (w książce Erkerbranda). Bitwa jest wygrana! 
W książce i wersji rozszerzonej widzimy dzikie drzewa z Fangornu - huerlingów, którzy zabijają uciekających uruków - scena przerażająca, ale też pozytywna. Sam J.R.R. Tolkien będąc w teatrze na "Makbecie" miał kiedyś rzec, podczas seansu i momentu, w którym przebrani za drzewa zwolennicy Makdufa podchodzą do zamku, że u niego będą to prawdziwe drzewa. Słowa dotrzymał.

Gollum
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/14/51/31451/131338.1.jpg)

Frodo, ratując siebie i sama, pozwala na złapanie Golluma przez Faramira i jego ludzi. Inaczej, dziwoląg zginąłby. Faramir, w przeciwieństwie do Boromira nie daje się omotać czarowi Pierścienia i decyduje się wypuścić hobbitów z ich przewodnikiem w podróż do Mordoru. Będzie miał za to potem nieprzyjemności. A Gollum uznaje zachowanie Froda, gdy go wołał do zasadzki za zdradę. Postanawia wystawić hobbitów na niebezpieczeństwo. 

Faramir (David Wenham)
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/14/51/31451/131349.1.jpg)

Po bitwie o Helmowy Jar, śmieszy rozmowa Gimliego i Legolasa, kto więcej zabił. Ale straszy też mowa Gandalfa. Wg niego Sauron zdał sobie sprawę, że Ludzie nie są tacy słabi, jak sądził. Teraz całe swoje siły skieruje na Gondor. Gandalf, parafrazując myśl sir Winstona Churchilla mówi: "Bitwa o Helmowy Jar jest skończona. Bitwa o Śródziemie dopiero się rozpocznie"*. 

Armia Sarumana
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/14/51/31451/131377.1.jpg)

Tyle o treści. W tej części nacisk położono na koszmar wojny. Tolkien, uczestnik I wojny światowej, pisząc "Władcę Pierścieni" martwił się o swojego syna - Christophera, który uczestniczył w II wojnie światowej. Widzimy tu antywojenny wydźwięk - koszmar, ale też niektórzy nie chcą brać w niej udziału (vide zachowanie rządu Neville'a Chamberlaina). Przeraża ta wizja zamknięcia w twierdzy i desperacji, która mimo, iż kończy się dobrze, to powoduje negatywne emocje. Wątek podróży znika na samym początku filmu i przechodzi w mrok. Jest śmierć i pożoga, ale bardziej na poważnie. W "Powrocie Króla" będzie pod tym kątem jeszcze gorzej. 

Meduseld - stolica Rohanu
(źródło: http://images4.wikia.nocookie.net/__cb20110710171649/eldragonverde/es/images/6/66/Meduseld2.jpg)

Mimo wszystko, bardzo lubię "Dwie Wieże". Znów mamy lokacje w Nowej Zelandii, wraca Gandalf, bitwa wygląda emocjonująco, a entowie w cudownej scenie - ryk Drzewca i ujęcie lasów, a potem walka z Isengardem, pokazują, że czasem małe kamyczki wzbudzają wielką lawinę. Dochodzą nowe postacie - Theoden, Eowina, Eomer, Grimma, Faramir. Jednak, polecałbym obejrzeć wersję rozszerzoną dla "powrotu" Boromira, co bardzo ucieszyło fanów. Aktorsko jest porównywalnie z "Drużyną" - choć tu doszły nowe postacie. 

Helmowy Jar
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/14/51/31451/131383.1.jpg)

Technicznie, jest podobnie. Nie ma tutaj Shire i Lorien, ale za to pokazano Rohan i częściowo Gondor. Nowa Zelandia, przerobiona komputerowo cały czas zachwyca. Zdjęcia Andrew Lesnie'go - szerokie ujęcia krajobrazu, sceny w lesie, a także praca kamery w czasie bitwy. Doskonała robota!

Jeśli chodzi o muzykę - Howard Shore powtórzył wiele motywów z "Drużyny", choć dodał "Evenstar" (http://www.youtube.com/watch?v=im5CIpMFo4Q) oraz dźwięki Rohanu, grane na norweskich instrumentach (http://www.youtube.com/watch?v=E5_xb522jEo). Piosenka "Gollum's Song", wykonana przez Emilianę Torrini to coś strasznego (http://www.youtube.com/watch?v=UgFpHs5dGdg).

Podsumowując, "Dwie Wieże" to najgorsza z części całej trylogii. Z podróży, przenosimy się w wir wojny. Są powroty, a także nowe sytuacje. Sceny z Frodem drażnią - wychodzi brak warsztatu. Wątek miłosny - niepotrzebnie rozbudowany. Bitwa wygląda efektownie, choć jest pełna patosu - odsiecz Gandalfa. Minus za elfów w Jarze oraz niepotrzebnie rozbudowany wątek miłosny. Ale Gollum zachwyca wciąż, mimo, iż w "Hobbicie" został lepiej wykonany! Gwoli formalności, dwa Oscary (R) na 6 nominacji.

Moja ocena: 9.51/10.

*Na wiosnę 1940 r. sir Winston Churchill po przegranej Francji, powiedział w Izbie Gmin, co relacjonowało radio BBC: "Bitwa o Francję, nazwana tak przez gen. de Gaulle'a jest skończona. Bitwa o Anglię dopiero się rozpocznie".

wtorek, 17 września 2013

"Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia"

Korzystając z nadarzającej się okazji, a raczej ich kilku, postanowiłem rozpocząć cykl recenzji filmowych. Otóż, dotyczyć one będą dwóch superprodukcji w historii kina - "Władcy Pierścieni" i "Harry'ego Pottera", które dekadę temu zaczarowały widzów i zawładnęły nimi, na całym świecie. Nie ukrywam, że większą sympatią darzę dzieło J.R.R. Tolkiena, a już za tydzień odwiedzę Oxford, miejsce inspiracji Johna. Druga rzecz, dziś mam urodziny, a 10 lat temu, miałem fazę na "Władcę Pierścieni". Ach, ten spacer po Oxfordzie w poszukiwaniu inspiracji ... Zaczynamy!

Plakat filmu "Drużyna Pierścienia"
(źródło: http://1.fwcdn.pl/po/10/65/1065/6900087.3.jpg?l=1346815743000)

"Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia" to pierwsza część trylogii tolkienowskiej. A czemu trylogii? To ciekawe pytanie. Wielka Brytania została osłabiona gospodarczo w wyniku II wojny światowej. Po zakończeniu konfliktu brakowało wielu materiałów na rynku, w tym papieru. Stan taki trwał do roku 1955 - wtedy to zakończono racjonowanie papieru. Wydawca "Władcy Pierścieni", obawiając się strat, postanowił podzielić opowieść na trzy części. Samemu Tolkienowi taka decyzja nie spodobała się, zwłaszcza tytuły "Drużyna Pierścienia", "Dwie Wieże", a przede wszystkim "Powrót Króla", zdradzający część treści. Książki okazały się sukcesem i to dużym. Sam Tolkien nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Nie zgodził się jednakże na jej ekranizację, dopóki nie będzie odpowiednich możliwości technicznych do przedstawienia jego uniwersum. Nawet zabronił samym "Beatlesom" zrobienia musicalu, gdzie sir Paul McCartney miał być Frodem, a John Lennon Gollumem. Ekranizacja animowana z 1978 r. okazała się klapą. Temat "Władcy Pierścieni" przestał istnieć. 

W latach 90tych, mało znany Nowozelandczyk, twórca horrorów jak "Martwica mózgu" oraz dramatu z elementami fantasy - "Niebiańskie istoty", sir (od 2009) Peter Jackson postanowił nakręcić filmy o dzielnym hobbicie Frodzie i jego Drużynie. Co prawda z problemami, ale ostatecznie trafił do New Line Cinema, gdzie zaufano mu, przyznając budżet na 3 epopeje filmowe. 

Sauron
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/10/65/1065/131251.1.jpg)

"Drużyna Pierścienia" zaczyna się od prologu. Głos narratora należy do Galadrieli (Cate Blanchett). Poznajemy opowieść o trzech pierścieniach elfów, siedmiu krasnoludów, dziewięciu dla ludzi oraz jednym, wykutym potajemnie w Mordorze, "gdzie zaległy cienie", przez Saurona (Sala Baker - Maorys*). W czasie ostatniej wojny ludzi i elfów z mrokiem, Sauron ginie z rąk Isildura (Harry Sinclair). Jedyny Pierścień trafia w
ręce Isildura, który nie słucha Elronda (Hugo Weaving) i zabiera "skarb". Wszystko to prowadzi do zguby króla ... Pierścień trafia do Golluma (Andy Serkis). A przez przygodę w "Hobbicie" do Bilbo Bagginsa (sir Ian Holm), mieszkańca Shire - krainy hobbitów. Sam Tolkien wzorował Shire na Yorkshire - dawnym rolniczym hrabstwie w centralnej Anglii, gdzie ludziom żyło się dobrze i wesoło. 

Elijah Wood jako Frodo Baggins
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/10/65/1065/131300.1.jpg)

Sir Ian Holm jako Bilbo Baggins
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/10/65/1065/131264_1.1.jpg)

Przez wiele lat Pierścień pozostaje w rękach Bilba, który w swoje 111 urodziny, postanawia zniknąć, wyruszając do Rivendell. Mający moc znikania drobiazg zostaje przekazany Frodowi (Elijah Wood). Gandalf Szary (sir Ian McKellen) nabiera podejrzeń co do Pierścienia. Wyrusza do Isengardu, żeby zasięgnąć rady u Sarumana Białego (sir Christopher Lee). Wcześniej nakazuje Frodowi wyruszyć, wraz z Samem Gamgee'm (Sean Astin) do Rivendell przez Bree. Gandalf podjął dobrą decyzję - Saruman okazuje się być sojusznikiem Saurona, który ma formę oka w Mordorze. Czarodziej zostaje uwięziony ...

sir Christopher Lee jako Saruman
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/10/65/1065/131313.1.jpg)

Po drodze Frodo i Sam spotykają Peregrina Tucka (Billy Boyd), zwanego Pippinem oraz Meriadocka Brandybucka (Dominic Monaghan) - Merry'ego. Razem dochodzą do Bree. W gospodzie poznają Obieżyświata - Aragorna (Viggo Mortensen), jednego z ludzi z Północy. Gdy Frodo nakłada Pierścień, Aragorn rozumie, że to o tych hobbitów chodziło Gandalfowi. Postanowił ich bronić, zabierając do innego pokoju. Widzą w nocy, jak Upiory Pierścienia, dawni królowie ludzi niszczą ich poprzednie miejsce spoczynku. Rozpoczyna się wyścig. W czasie noclegu na Wichrowym Czubie, hobbitów i Aragorna napadają znów te demoniczne istoty. Król Nazguli (inne określenie Upiorów) rani Froda, ale nie zabija. 
Czas ucieka, a Nazgule gonią naszych bohaterów. W drodze do Rivendell ratuje ich Arwena (Liv Tyler), córka Elronda, rozkazując rzece zatopić Upiory. W książce był to Glorfindel, gwoli formalności. Okazuje się też, ze Arwena kocha z wzajemnością Aragorna. W filmie wątek miłosny jest nazbyt rozbudowany. 
Elrond ulecza Froda z ran zadanych czarnym ostrzem Mordoru. Lecz to nie koniec ...

Liv Tyler jako Arwena
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/10/65/1065/131266.1.jpg)

Hugo Weaving jako Elrond
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/10/65/1065/131327.1.jpg) 

W Rivendell Frodo spotyka Bilba oraz Gandalfa, który uciekł z niewoli Sarumana. Elrond z powodu zdrady Sarumana oraz znalezienia Jedynego Pierścienia, zwołuje spotkanie Rady. Przybywają, poza elfami z Mrocznej Puszczy - Legolas (Orlando Bloom) i miejscowymi z Rivendell, także Ludzie - Boromir (Sean Bean), syn namiestnika Gondoru Denethora oraz krasnoludy - z Gimlim (John Rhys-Davies) na czele. W wyniku kłótni o Pierścień, Frodo oferuje swoją osobę jako zdolną do zaniesienia Pierścienia do Mordoru, żeby wrzucić go do Góry Przeznaczenia, w ogień, z którego powstał. Decyzja Rady jest następująca: powstaje Drużyna Pierścienia, złożona z 4 hobbitów - Frodo, Sam, Merry i Pippin, dwóch Ludzi: Aragorna i Boromira, Krasnoluda - Gimliego, Elfa - Legolasa oraz Czarodzieja - Gandalfa. Rozpoczyna się podróż. 

Drużyna Pierścienia w całej swej okazałości
(źródło: http://static.comicvine.com/uploads/original/11/114120/2836385-lotr_the_fellowship_of_the_ring_aragorn_11449246_1280_720.jpg)

Przez pewien czas przebiega pomyślnie. Gandalf za wszelką cenę chce ominąć Morię, w której obudzono "Płomień i Cień" ... a przez Bramę Rohanu byłoby za blisko Isengardu. Trzeba iść przez góry ... Saruman nie śpi. Rzuca czary na pogodę, przez co Drużyna musi iść przez Morię. Przy wejściu atakuje ich wielka mątwa, przygnieciona zawalającymi się na nią skałami nad drzwiami. Drużyna zostaje uwięziona i musi iść naprzód.

Jedyny Pierścień
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/10/65/1065/131299.1.jpg)

Przez większą część czasu wędrówki przez Morię nie dzieje się nic. Frodo dostrzega Golluma w oddali. Gandalf spokojnie odpowiada, że wie o tym, kto ich śledzi. Na dodatek mówi znamienne słowa, iż Gollum odegra jeszcze pozytywną rolę w całej historii. W Morii okazuje się, że kuzyn Gimliego - Balin (członek wyprawy Bilba) nie żyje, a jego królestwo opanowały gobliny. Pippin powodując hałas. Z tego też powodu, dochodzi do potyczki z goblinami, która w konsekwencji budzi demona - Balroga. Gandalf walcząc z potworem, spada w czeluście Khazad-Dum ... Drużyna idzie dalej do Lorien, rządzonego przez Galadrielę (Cate Blanchett) oraz Celeborna (Marton Csokas) - jej męża. Nasi bohaterowie spędzają pewien czas u elfów. Na koniec pobytu otrzymują przydatne prezenty.

Cate Blanchett jako Galadriela
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/10/65/1065/131330.1.jpg)

Tymczasem Saruman wysyła za nimi hordę orków oraz uruk-hai (mieszanki orków z goblinami). Po wyjściu z Lorien, nikt nie jest bezpieczny. Drużyna pod Amon Hen stawia czoło licznym szkaradom. W jej wyniku rozbija się  - Frodo i Sam idą do Mordoru, Merry i Sam zostają porwani, podążając do Isengardu na plecach uruków, a Boromir ginie zabity z łuku przez Lurtza (Lawrence Makoare). Gimli smuci się porażką Drużyny, ale Aragorn pociesza go i rozpoczyna z nim i Legolasaem "polowanie na orków".

Rozpisałem się o treści, ale proszę o zrozumienie. "Drużynę Pierścienia", jak i całą trylogię, książkową i filmową traktuję bardzo osobiście. Była dla mnie pocieszeniem dekadę temu, takim kamykiem, który rozpoczął lawinę, prowadzącą mnie do wielu sukcesów. Więcej napiszę w podsumowaniu.

Drużyna w czasie wędrówki
(źródło: http://ramblingsofawench.files.wordpress.com/2013/06/lord-of-the-rings-fellowship-of-the-ring-the-silhouettes.jpg)

Może zacznę od aktorstwa. Całej stawce przewodzi trio - Elijah Wood, sir Ian McKellen oraz Viggo Mortensen. Po 10 latach widzę, że Wood jedynie miał ładne oczy, a brakowało mu werwy jak Martinowi Freemanowi w "Hobbicie". Jednak pasował do roli Froda, istoty słabej fizycznie, ale bardzo odpornej na szkodliwe działanie Pierścienia. Sir Ian McKellen jako Gandalf - przepiękna gra aktorska odtwórcy ról szekspirowskich. Widać było prawdziwy artyzm i rzemiosło wprost z desek londyńskich teatrów. Gandalf był dobrym opiekunem, przewodnikiem, a także poświęcił się, żeby uratować Drużynę. Nominacja do Oscara (R) za tę rolę - jedyna w historii nominacja aktorska za film fantasy.
Viggo Mortensen jako Aragorn wypada równie dobrze. Lider hobbitów do Rivendell, potem ważna postać w walkach z przeciwnikami, a od Morii znów przewodnik, tym razem całej Drużyny. Mortensen tknął w Aragorna życie, nie tyle grając go, co nim będąc. Oklaski!

Sean Astin czasem drażnił mnie jako Sam. Billy Boyd i Dominic Monaghan śmieszyli w rolach hobbitów. Jednocześnie w pełni oddali przyjaźń z Frodem.

John Rhys-Davies i Orlando Bloom - przyjaciele, choć docinali sobie. Bloom, rodem z Cantebury (hrabstwo Kent) zadebiutował wtedy w filmie**. Rhys-Davies, znany z "Indiany Jonesa" musiał radzić sobie z charakteryzacją, zakrywającą go niemal w całości. Dlatego zdobył moje uznanie, skoro potrafił pokazać mimikę twarzy, spod tylu warstw "tapety".

Sean Bean jako Boromir. Dekadę temu każdy widząc Seana, rodem z Sheffield (centralna Anglia), miał łzy w oczach na myśl o biednym synu namiestnika Gondoru. Jako Boromir oddaje rozterki swojego bohatera - chce zdobyć Pierścień, gdyż ulega jego czarowi. Z drugiej strony odkupuje swoje winy. Tylko czy można go winić za to, że chciał pomóc swojemu krajowi? No właśnie. Scena, w której ginie do dziś powoduje u mnie silne wzruszenie. Za bardzo kojarzy mi się to ze śmiercią bliskiej osoby, ale może tak powinno być - dzięki temu pamiętaj o tamtej osobie.

Cate Blanchett, Hugo Weaving, Liv Tyler, sir Ian Holm, sir Christopher Lee, Marton Csokas to znakomici aktorzy, obsadzeni w rolach drugoplanowych. Całą uwagę skupiamy na Drużynie, ale o klasie filmu stanowią powyższe osoby. I brawa dla sir Petera Jacksona za taką obsadę!

Strona techniczna, to sama przyjemność. Przepiękne i do tego nagrodzone Oscarem (R) zdjęcia Andrew Lesnie'go ("King Kong", "Hobbit") pokazują Nową Zelandię, dzieło natury stworzone przez samego Pana Boga, przerobioną na tolkienowskie Śródziemie. Shire, albo ujęcia Alp Nowozelandzkich. Cudowne obrazy, które zapamiętałem na całe życie!

Nowa Zelandia w roli ... Śródziemia
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/10/65/1065/131256.1.jpg)

Efekty specjalne, koordynowane przez Jima Rygla, dekadę temu zachwycały, dziś trochę rażą. Doskonała robota, zwłaszcza Moria - scena, w której pada więcej światła na wnętrze. Zasłużony Oscar (R).

Wygenerowany komputerowo krajobraz
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/10/65/1065/131254.1.jpg)

Scenografia Granta Majora, oparta na ilustracjach Alana Lee i Johna Howe'a - najsłynniejszych ilustratorów książek Tolkiena, również scenografów to coś pięknego! Baśniowe lokacje w Nowej Zelandii, powodują, że człowiek przenosi się do świata Tolkiena!

Muzyka Howarda Shore'a jest przepiękna! Motyw ze sceny - "słów parę o hobbitach" (http://www.youtube.com/watch?v=_pGaz_qN0cw), muzyka ilustrująca wyjście z Rivendell (http://www.youtube.com/watch?v=hHAP7NvBOU0), a także słynny Most w Khazad-Dum (http://www.youtube.com/watch?v=NUIZvAe3RBg) z ariami chóru Maorysów! Jako ciekawostkę dodam, iż muzykę do "Władcy Pierścieni" nagrano w Abbey Road Studio, gdzie swoje utwory utrwalali Beatlesi! Przypadkowe oko do Beatlesów - sami nie nakręcili swojej wersji, ale za to w miejscu ich pracy nagrano muzykę.

Piosenka Enyi - "May it be" to ukłon w stronę celtyckich motywów. Mało kto wie, że język quenya, którym posługiwali się elfowie wysokich rodów, jak Elrond (w tym Arwena) czy Galadriela J.R.R. Tolkien stworzył w oparciu o gaelicki walijski, którym w Walii wg ostatniego spisu powszechnego posługuje się ok. 19% Walijczyków. W quenya, Enya śpiewa "Mornie utilie", a także pieśń "Aniron" w scenie spotkania Arweny i Aragorna. Bardzo osobiście odczuwam piosenkę "May it be", bo daje mi dużo pozytywnych uczuć, podczas jej słuchania. Kto jak kto, ale Enya idealnie pasowała do tej piosenki. Jedynie nominacja do Oscara (R), szkoda. Tu do posłuchania: http://www.youtube.com/watch?v=_upDME6MwPY

Podsumowując już, "Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia" ("The Lord of the Rings: The Fellowship of the Ring"), to jeden z moich ulubionych filmów. Doskonałe aktorstwo, świetne wykonanie, a także Nowa Zelandia w tle. Jednym z moich marzeń jest wyjazd tamże, nawet na 2 tygodnie. Powstanie "Drużyny" pokazała mi, iż da się pokonać słabości. Mało znany Nowozelandczyk dokonał rzeczy niemożliwej - nakręcił jedną z serii filmowych wszech czasów, która artystycznie przebiła "Harry'ego Pottera". Mimo trudności, nie poddał się. I taka postawa mnie też motywuje, a hasło, że "nawet najmniejsi mogą decydować o losach świata", bardzo mi pomaga w osiąganiu swoich celów.

Samo przesłanie "Drużyny" o mocy przyjaźni pozwala mi patrzeć z optymizmem w przyszłość. Każdy powinien mieć swoją "Drużynę", najlepiej złożoną z różnych ludzi, ale jednocześnie bliskich sobie.

Motyw podróży lubię najbardziej. Sam mam duszę podróżnika, przeżyłem różne przygody, miałem wokół siebie przyjaciół. A co najważniejsze, każda moja wyprawa wymagała poświęceń i działania - nigdy się nie poddałem. W 10tą rocznicę mojego pierwszego wyjazdu do Londynu, będą tamże. I wtedy lepiej poczuję w sercu swoje słowa, gdyż w "przeciwieństwie do Sołżenicyna nie będę sam".

Na 13 nominacji, "Drużyna" otrzymała 4 statuetki - zdjęcia, muzyka, efekty specjalne i charakteryzacja. Szkoda, że nie więcej, ale "Powrót Króla" zebrał wszystkie laury, jako zwieńczenie trylogii.

Z minusów filmu poczytuję jedynie brak Toma Bombadila. Niestety, nie można mieć wszystkiego.

Moja ocena 10/10!

P.S. Film występuje w dwóch wersjach - kinowej, trwającej ok. 178 min oraz rozszerzonej, która trwa już 200 min. Polecam obejrzeć bardziej wersję rozszerzoną - widzimy spotkanie z elfami po wyjściu z Shire, całą opowieść o hobbitach, czy śpiewającego Aragorna. Jednakże rozszerzone ujęcia niewiele tutaj wnoszą.

*Maorysi to rdzenna ludność Nowej Zelandii. Przybyli tam ok. XIII w., choć pierwszy człowiek postawił nogę w "Krainie Długich Białych Chmur" (maori Aotearoa) ok. IX-X w. i był to Kupe - polinezyjski kupiec/wojownik. Maorysi wierzyli, że Nowa Zelandia została wyjęta z oceanu przez ich bóstwo - Maui, który użył do tego celu swej magicznej wędki. W XIX w. zginęła w wyniku dwóch wojen niemal cała społeczność maoryska, ale rządzący krajem Anglosasi nadali rdzennej ludności dosyć szybko prawa polityczne - dostęp do obu izb parlamentu, a także 7 specjalnych okręgów wyborczych, gdzie mogą startować tylko Maorysi. Z tradycji maoryskiej pochodzi haka - taniec wojenny, który do dziś wykonują nowozelandzcy rugbyści.
**Dwa lata wcześniej Orlando Bloom miał wypadek. Spadł z piętra i złamał kręgosłup. Mimo ciężkiej rehabilitacji był gotowy do gry. Jeśli chodzi o Canterbury - poznałem kiedyś Lucy z tegoż miasta. Chodziła do tego samego liceum, co kiedyś Bloom. Nawet miała tę samą wychowawczynię. Dowiedziałem się, że Orlando nie był lubiany w szkole - dokuczano mu za wrażliwość artystyczną, za brak ojca i biedę rodziny. Kiedy dostał się na uczelnię aktorską, a po niej wzięto go na plan "Władcy Pierścieni", wszystkim "opadła szczęka. Ci, którzy go najgłośniej wyśmiewali, nie osiągnęli tyle co on. Bloom przeszedł do historii, czego już nic mu nie odbierze. A zarobił więcej niż jego koledzy finansiści. Prawdziwa i bardzo motywująca historia.

poniedziałek, 16 września 2013

"Robin Hood: Książę Złodziei"

Zostajemy na Wyspach Brytyjskich. Z Londynu i Windsoru przenosimy się bardziej na północny-wschód, a dokładniej do miasta Nottingham oraz Lasu Sherwood. Kilka miesięcy temu napisałem recenzję "Robin Hooda" a'la sir Ridley Scott. Miała być prawdziwa historia, ale wyszło tak sobie. Tym razem, będzie bardziej baśniowo. Choć wolę określenie "a'la MTV". 

Kevin Costner jako Robin Hood i Mary Elizabeth Mastrantonio jako Lady Marion
(źródło: http://static1.stopklatka.pl/library/D9/3D/g-1.jpg/1.0/g-1.jpg)

"Robin Hood: Książę Złodziei" (ang. "Robin Hood: Prince of Thieves") to jeden moich ulubionych filmów. Wyreżyserował go Kevin Reynolds, późniejszy twórca "Wodnego świata" i "Tristana i Izoldy". Choć nie jest jakiś ambitny, to bardzo lubię do niego wracać. Pamiętam kampanię reklamową w 1991 r. - cały czas grano piosenkę z tegoż filmu w telewizji. Tę ekranizację przygód banity z Sherwood widziałem już trzykrotnie - w 1997 r. wersję kinową, natomiast w 2005 r. i 2013 r. wersję rozszerzoną. Poniżej napiszę czemu go tak bardzo lubię.

Robin z Locksley (Kevin Costner) przebywa w arabskiej niewoli. Wyruszył wraz z królem Ryszardem I (Lwie Serce) na wyprawę krzyżową. Niestety, wpadł w ręce wroga i przebywa w lochu już 5 lat. Jego przyjaciel Peter oskarżony o kradzież ma stracić dłoń (arabska kara dla złodziei). Robin przyznaje się też do winy. Korzystając z okazji rozbraja kata, a po drodze zabija paru strażników. Przy okazji, ratuje życie Azeemowi (Morgan Freeman) - Maurowi. Podczas przedzierania się przez Jerozolimę Peter ginie, ale przed śmiercią wymusza na Robinie przysięgę ochrony siostry - Lady Marion (Mary Elizabeth Mastrantonio). Robin, wraz z Azeemem, który jest mu winien uratowanie życia wyruszają do Anglii ...

Alan Rickman jako Szeryf z Nottingham
(źródło: http://pdxretro.com/wp-content/uploads/2011/02/Alan-Rickman-robin-hood1.jpg)

tymczasem na zamku Locksley, leciwy lord (Brian Bleesed) - ojciec Robina zostaje wezwany na pomoc. Wieśniak działał pod przymusem szeryfa z Nottingham (Alan Rickman) i jego wiedźmy (Geraldine McEwan). Odmawiając przejścia do sekty, Locksley senior ginie, a jego słudze - Duncanowi (Walter Sparrow) wydłubują oczy, paląc zamek.

Robin tego nie wie. Na samym początku widzi uciekającego chłopca - gonią go ludzie szeryfa, którym przewodzi Guy z Gisborne (Michael Wincott). Dochodzi do walki, w której ginie kilku rycerzy. A to wszystko w krajobrazie Northumbrii (północno-wschodnia Anglia - kilkaset kilometrów, pardon mil na północ od Nottingham). Wracając do domu odkrywa straszliwą tajemnicę ... mając Azeema i Duncana, postanawia zemścić się na szeryfie. Wcześniej udaje się do Lady Marion, żeby powiedzieć jej o śmierci brata. Nasza bohaterka nie poznaje początkowo Robina, gdyż był osiłkiem, który kiedyś podpalał włosy dziewczętom. Dostrzega w nim mężczyznę. Nagle do Lady Marion przybywa Guy - Robin ucieka. Przepiękne krajobrazy Northumbrii, nad którą zachodzi Słońce oraz przeskok przez mityczny Wał Hadriana. Robin trafia z kompanami do Lasu Sherwood - po drodze natyka się na leśnych ludzi, do których przystaje po walce na kije. Dowiaduje się od nich o wszystkim. Mały John (Nick Brimble) zaprzyjaźnia się z Robinem - to jego syna uchronił przed Guy'em. 

Mary Elizabeth Mastrantonio jako Lady Marion
(źródło: http://www.noonewatching.com/archives/2007/10/maryelizabethmastrantonio_edited_4-thumb.jpg)

Szeryf i jego wiedźma szykują intrygę. Postanawiają przejąć koronę Anglii z rąk Ryszarda I, poprzez ślub szeryfa z Lady Marion - krewnej króla. Robin z kolei działa wg zasady - "zabierał bogatym i dawał biednym", przy okazji werbując ojca Tucka (Michael McShane). 

Robin pewnego dnia przybywa do Nottingham, gdzie rozmawia z biskupem (Harold Innocent), który skazał jego ojca za czary. Nie chce uwierzyć w słowa duchownego... a do pokoju wchodzi szeryf, którego Robin rani w twarz. Słynny tekst: "Wytnę ci serce łyżeczką". 

Szeryf podkręca śrubę. Zwołuje pozostałych przychylnych sobie baronów, do tego członków sekty. A także najmuje do walki krwiożerczych Celtów. Wieśniacy mają coraz gorzej - szeryf decyduje się "odwołać Boże Narodzenie". Uciekinierzy trafiają do Lasu ...

Nick Brimble jako Mały John
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/91/83/9183/337303.1.jpg)

Lady Marion zbiega z Nottingham do Sherwood, gdzie zamieszkuje z Robinem i leśnymi ludźmi. Pod okiem Robina i Azeema, leśni ludzie są zdolni do walki. Najgorsze nadchodzi - szeryf przybywa z wojskiem i Celtami. W bitwie ginie wielu ludzi, a część trafia do niewoli. Szeryf porywa Lady Marion, a Robina uznaje się za zmarłego. Na dodatek, Will Scarlett (Christian Slater) decyduje się na zdradę i zabicie banity z Sherwood, jeśli go znajdzie. Dowiadujemy się przy spotkaniu z czego wynika niechęć. 

Robin jednak żyje i chce przeszkodzić w weselu szeryfa z Lady Marion, który poprzedzić ma powieszenie jeńców. Nottingham zostanie areną walki. Dosyć widowiskowej, nawet z wybuchami (proch strzelniczy miał Azeem). Potem jest coraz gorzej - katapulta, służąca do przerzutu Robina i Azeema. Albo walka Robina z szeryfem. A kulminacją jest scena, w której Azeem wyważa drzwi i zabija wiedźmię, która nagle biegnie z włócznią na Robina - cóż za wyczucie czasu...

Oczywiście dochodzimy do happy endu - ślub Lady Marion i Robina w Lesie Sherwood, na który przybywa, wprost z Ziemi Świętej sam Ryszard I (sir Sean Connery) - taka niespodzianka na sam koniec. 

Kevin Costner jako Robin Hood
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/91/83/9183/337332.1.jpg)
 
Aktorsko jest średnio. Kevin Costner, wtedy (w 1991 r.) gwiazda - dosłownie z gali Oscarów (R) (dwie statuetki za "Tańczącego z Wilkami") udał się na plan "Robin Hooda". Mówił z amerykańskim akcentem (z czego żartowano w "Robin Hood: Faceci w rajtuzach"), raczej zagrał jak w filmie akcji, aniżeli przygodowej opowieści. Choć moim zdaniem Złota Malina (R) to jakaś pomyłka za jego rolę. 


Morgan Freeman jako Azeem
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/91/83/9183/337325_1.1.jpg)
 
Morgan Freeman - Maur w Anglii u schyłku XII w. Paranoja! Za to bardzo drażni mnie ten film - taka poprawność polityczna na siłę. Maura mógł zagrać ktoś pochodzenia arabskiego - raziłoby to mniej.  Sam Freeman zagrał jak to on - mądry człowiek, który umie sobie poradzić w każdej sytuacji.

Alan Rickman ("Szklana pułapka", "Harry Potter", "To właśnie miłość") kradnie swoim wykonaniem cały film. Jego szeryf z Nottingham to prawdziwy psychopata, który dąży do postawionego sobie celu. Ma też śmieszne teksty - "wyrwanie serca łyżeczką", czy "odwołanie Bożego Narodzenia".  Walczy samodzielnie przy użyciu miecza i rządzi żelazną ręką w hrabstwie. Otóż, angielski szeryf odpowiadał funkcjom polskiego starosty powiatowego - cała administracja znajdowała się w jego rękach - zabieg Wilhelma Zdobywcy, żeby nie doprowadzić do rozbicia dzielnicowego - książęta mieli szeryfów, mianowanych przez króla, jako przeciwwagę. Dlatego też, postać szeryfa z Nottingham miała tak szeroką władzę, co pokazano po trosze. Co do Alana Rickmana - genialna rola, za którą otrzymał nagrodę BAFTA (R). 

Christian Slater jako Will Scarlett
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/91/83/9183/337302.1.jpg)

Mary Elizabeth Mastrantonio -  Lady Marion jest słodka i wystraszona, ale umie o siebie zadbać. Choć zdziwiło mnie, że tak chętnie zamieszkała w Lesie Sherwood, będąc osobą z bogatszego rycerstwa.
Christian Slater jako Will Scarlett rozczarowuje swoją sztucznością. Zasłużona nominacja do Złotej Maliny (R).
Inni aktorzy, byli w zasadzie tłem dla głównej obsady. Ale sir Sean Connery jako Ryszard I - to bardzo miła niespodzianka na sam koniec. 

Sir Sean Connery jako Ryszard I (Lwie Serce)
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/91/83/9183/337328_1.1.jpg)

Technicznie jest dobrze. Douglas Milsome (który zadebiutował u Stanley'a Kubricka w "Full Metal Jacket") doskonale przedstawił Anglię, w różnych lokacjach. Northumbria (otwarte tereny), gmina New Forest w Hampshire (Las Sherwood), zamki, także we Francji - jako ujęcia rezydencji oraz Londyn - kościół św. Bartłomieja Wielkiego (w City), który "zagrał" katedrę w Nottingham, a 3 lata później, tam nakręcono tytułowe "Cztery wesela i pogrzeb". Wał Hadriana o zmroku - to się pamięta!

Kostiumy (John Bloomfield), scenografia (John Graysmark) również mogą się podobać. Wreszcie Robin nie chodził w rajtuzach. 

Muzyka śp. Michaela Kamena - cudowna! Nominacja do Złotego Globu (R), ale te motywy zapamiętuje się na długie lata - uwertura (http://www.youtube.com/watch?v=lHGgrb29hj4). Ale najsłynniejsza jest piosenka Bryana Adamsa, pt. "Everything I do (I do it for you)", za którą Kanadyjczyk, wraz z Kamenem dostali nominację do Oscara (R), Złotego Globu (R) oraz statuetkę Grammy (R). Tu można jej posłuchać: http://www.youtube.com/watch?v=ZGoWtY_h4xo

Podsumowując, "Robin Hood: Książę Złodziei" to historia banity z Sherwood opowiedziana w stylu a'la MTV. Sławni aktorzy, baśniowa historia, do tego miłosna, śmieszne teksty, wpadki faktologiczne, ale też piosenka promująca film - idealna rozrywka na wieczór. Bardzo lubię ten film, gdyż przypomina mi miłe wydarzenia, a piosenka wciąż mi gra w głowie, jeśli o niej pomyślę. Po pierwsze, dzieje się w Anglii i dotyczy angielskiej legendy. Jako dziecko bardzo lubiłem Robin Hooda i mój sentyment pozostał. Trzeci już powód, to happy end - kilka razy podniósł mnie na duchu. Sądzę, że znalazłbym jeszcze więcej powodów.
Nie byłem jeszcze w Nottingham - jedna z tanich linii kiedyś reklamowała swoje loty z Warszawy hasłem: "Weekend u Robin Hooda". Cóż, może się kiedyś skuszę.
Polecam "Robin Hood: Książę Złodziei" jako doskonałą rozrywkę na wieczór. Najlepiej w Walentynki z bliską osobą u boku. Wtedy styl a'la MTV razić nie będzie. 

Moja ocena: 8.5/10. 

(źródło: http://1.fwcdn.pl/po/91/83/9183/7152379.3.jpg?l=1353124413000)

"Szaleństwo króla Jerzego"

Wracamy znów do Wielkiej Brytanii. Tym razem pod rządami "wesołego wariata" Jerzego III z dynastii hanowerskiej. A przenosi nas w tamte czasy film w reżyserii Nicholasa Hytnera pt. "Szaleństwo króla Jerzego" (ang. "The Madness of King George") z 1994 r. 

sir Nigel Hawthorne jako Jerzy III
(źródło: http://t3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcS4TkhgWURB8QXUcv4Qu3aNB35lvssFAzkRBbJFn58qKIRj3Ztq)

Może na samym początku zacznę od tła historycznego. Po wojnie o niepodległość USA (zakończonej pokojem w Paryżu w 1783 r.) doszło do upadku rządu lorda Fredericka Northa. Z drugiej strony, panujący ówcześnie Jerzy III, w 23cim roku panowania zaczął mieć kłopoty ze zdrowiem psychicznym. Wszyscy uznali to za skutek przegranej wojny. Dziś wiemy, że przyczyna leżała zupełnie gdzie indziej.

Dama Helen Mirren jako królowa Charlotta Mecklenburg-Strelitz
(źródło: http://t0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSRJzFZ0uJESpVt2GKkXFPyILGhp2_-AhPJ4CqWrOFYarvBjEKT)

Film zaczyna się w 1788 r. Premierem jest torys - William Pitt Młodszy (Julian Wadham). Król Jerzy III (znakomity sir Nigel Hawthorne) ma coraz poważniejsze kłopoty z psychiką, a nawet podejmuje próbę samobójczą. Mimo to, wygłasza w Izbie Lordów mowę tronową (Address). O stan zdrowia króla martwią się premier oraz królowa Charlotta Mecklenburg-Strelitz (dama Helen Mirren). Widzimy scenę, w której na Zamku Windsor* Jerzy bierze dzieci i krzyczy, że idzie powódź (Tamiza jest oddalona o spory kawałek od Windsoru). Tymczasem książę Walii Jerzy (przyszły król Jerzy IV; w tej roli Rupert Everett) spiskuje z liderem wigów - lordem Charlesem Jamesem Foxem (Jim Carter). Razem chcą przejąć pełnię władzy, gdy Jerzy IV zostanie regentem. W czasie głosowania w Izbie Gmin w 1789 r. widzimy uchwalenie ustawy o pełnomocnictwach dla regenta (Regency Bill). Może mało kto wie, ale od początku XVII w. monarchom i ich rodzinom zabroniono wejścia do Izby Gmin. Dosłownie fizycznego przekraczania progu. Wiązało się to z zapędami absolutystycznymi Stuartów. W filmie odwzorowano nawet takie szczegóły - Jerzy IV stoi w drzwiach i obserwuje posiedzenie Izby Gmin. Dlatego też mowa tronowa odczytywana jest w Izbie Lordów. Brawo za taką szczegółowość!

Jerzy III podczas spaceru - za nim widoczny z lewej Greville
(źródło: http://cineplex.media.baselineresearch.com/images/342224/342224_large.jpg)

Jerzy III zostaje wysłany na leczenie do doktora Francisa Willisa (sir Ian Holm) - byłego pastora oraz lekarza medycyny. Willis stosuje nowoczesne metody. Opiekunem króla staje się Greville (Rupert Graves), z czasem jedyny prawdziwy przyjaciel szalonego króla. Greville dba o monarchę, a odwiedza ich premier Pitt, obawiając się Foxa oraz Jerzego IV. Nikomu nie jest łatwo - Willis i Greville mają urwanie głowy z królem. A królowa bardzo zamartwia się o męża - ciągle chce wiedzieć co u niego słychać.

Rupert Everett jako Jerzy IV
(źródło: http://littererchewer.files.wordpress.com/2011/11/george_ruperteverett.jpg)

Po roku leczenia, Jerzy III wraca do normalnego życia. Scena przed katedrą św. Pawła w Londynie, gdzie słychać w tle hymn koronacyjny - "Zadok, the Priest", skomponowany na żądanie Jerzego I, przez Georga-Friedricha Haendela. Jego początek, pojawia się na pierwszej aktywności terapii królewskiej. Odegranie reszty utworu, na sam koniec filmu uważam za ciekawy zabieg twórców. 
Wydaje się, że wszystko jest w porządku. To może zakończę recenzję pozostałą częścią dziejów, której nie pokazano w filmie. Wiemy też, że Jerzy III cierpiał na porfirię (chorobę o podłożu genetycznym). Nawrót choroby nastąpił w 1801 r., a potem stan zdrowia króla pogarszał się. W 1811 r. wydano Akt o Regencji - Regentem został Jerzy IV, aż do śmierci ojca w 1820 r. Mimo choroby, Jerzy III panował 60 lat (1760-1820). Jego syn okazał się gorszym monarchą. Od czasu objęcia regencji przez Jerzego IV, aż do 1820 r., w historii Wielkiej Brytanii mówi się o "okresie regencji", bardzo widocznym w sztuce.

Rupert Graves jako Greville
(źródło: http://ic.pics.livejournal.com/celticbard76/11026288/5659/5659_320.jpg)
 
 "Szaleństwo króla Jerzego" to przede wszystkim gra aktorska. Sir Nigel Hawthorne (serial BBC "Tak jest panie premierze", "Człowiek demolka", "Gandhi", "Amistad") wspiął się na wyżyny aktorstwa. Jego Jerzy III budzi współczucie swoją chorobą i jej leczeniem. Śmieszy niektórymi reakcjami, ale też wprowadza powagę, zwłaszcza przy scenie końcowej, kiedy wydaje się, że wszystko jest w porządku. Doskonała kreacja sir Nigela, zasłużona nagroda BAFTA (R) i niestety, tylko nominacja do Oscara (R). Brawa za wczucie się w rolę, a raczej bycie Jerzym III, a nie odgrywanie króla!

Sir Nigel Hawthorne jako Jerzy III
(źródło: http://content9.flixster.com/photo/11/42/83/11428359_gal.jpg)

Dama Helen Mirren, o której napisałem (przy okazji recenzji filmu "Arthur" z 2011 r.), że pasuje do ról arystokratek, a zwłaszcza królowych. Zachwyca jako Niemka Charlotta - choć jest Brytyjką, mówiła z bardzo wyraźnym niemieckim akcentem. Pasowała do roli wiecznie zmartwionej o los swojego męża królowej. Docenili ją Akademicy - nominacja do Oscara (R) oraz jury w Cannes - nagroda za najlepszą aktorkę. 

Sir Ian Holm jako dr Francis Willis. Ważna postać w historii - to on stworzył podwaliny leczenia chorób psychicznych w Wielkiej Brytanii. A sławę zdobył dbając o króla. Sir Ian reprezentuje sobą powagę urzędu, choć czasem nie wytrzymuje, gdy np. Jerzy III pluje w niego zupą. Jednak robi co może, żeby pomóc monarsze. 

Sir Ian Holm jako dr Francis Willis
(źródło: http://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSjWzUE_0OEeAtv2F2VwoUdJ5c9qZzqriFm34wGkP1QUKWB0UPgqg)

Rupert Graves (ostatnio inspektor Lastrade w miniserialu BBC "Sherlock" z Benedictem Cumberbatchem oraz Martinem Freemanem w rolach głównych, pojawił się też w "V jak Vendetta") występuje jako opiekun króla - Greville. Moim zdaniem w pełni dopasowano go do roli jedynego przyjaciela Jerzego III, choć z niskiego stanu, to jednak dbającego o swego władcę. Widzimy sceny, w których pomaga królowi w najprostszych czynnościach. Pełne oddanie ukochanemu królowi!

Rupert Everett (głos "Księcia z bajki" w "Shreku", "Idealny mąż", "Inspektor Gadget") przedstawia Jerzego IV jako osobę nieporadną, ale żądną władzy. Czuje się do niego niechęć. Pozostali aktorzy - Julian Wadham ("Angielski pacjent") oraz Jim Carter ("Złoty Kompas") równie dobrze wykreowali swoje postacie. Widzimy tu rywalizację Pitt (Wadham)-Fox (Carter). 

Zdjęcia Andrew Dunna ("Bodyguard") doskonale pasują na obrazy z epoki. Te ujęcia pałacowe, krajobrazy kilku hrabstw, gdzie kręcono film oraz ujęcie katedry św. Pawła. Doskonała robota! A trzeba wspomnieć o scenach akcji, gdzie kamera idzie za aktorami. Plus za tę kwestię. 

Muzyka George'a Fentona ("Gandhi", "Niebezpieczne związki") to w zasadzie wariacje nad kompozycjami utworów Haendela. Szkoda takiego kompozytora, ale z drugiej strony pokazał, że radzi sobie z klasykami.

Zamek Windsor (miasto Windsor, hrabstwo Berkshire)
(źródło: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/8f/Windsor_Castle_at_Sunset_-_Nov_2006.jpg)

Podsumowując, "Szaleństwo króla Jerzego" to niedocenione arcydzieło kina z początku lat 90-tych (jedynie Oscar (R) za scenografię). Nicholas Hytner (BAFTA za najlepszy film brytyjski) przeniósł na ekran sztukę Alana Bennetta (nominacja do Nagrody Akademii za scenariusz adaptowany), w której nabieramy innego spojrzenia na "wesołego wariata". Widzimy postępującą chorobę, z jednej strony osoby wspierające króla, z drugiej wykorzystujące jego stan zdrowia do swoich celów. Uczłowieczanie monarchów, którego 20 lat temu nie było modne w kinie. Dodajmy do tego doskonałe aktorstwo - sir Nigel Hawthorne, dama Helen Mirren, sir Ian Holm ... i powstaje obraz, który zapamiętuje się na długo. Warunek jest wszakże jeden - trzeba mieć wiedzę historyczną, żeby zrozumieć jego treść. Generalnie, polecam, niemalże w przededniu mojego kolejnego już wyjazdu do Londynu!

Moja ocena: 10/10. 

*Od 1070 r. oficjalna siedziba monarchów angielskich, a potem brytyjskich. Wybudowany w 4 lata przez Wilhelma Zdobywcę, a rozbudowany przez Edwarda I (Długonogiego) - doszła wtedy Round Tower. Położony w hrabstwie Berkshire (na zachód od Londynu). Obok londyńskiego Pałacu Buckingham oraz edynburskiego Holyrood, najważniejsze miejsce, gdzie monarchowie spędzają czas wolny, jak i roboczy - wizyty gości. To od tej nazwy w lipcu 1917 r. Jerzy V przyjął nazwisko rodowe Windsor, w miejsce Sachsen-Coburg-und-Gotha.

(źródło: http://images.moviepostershop.com/the-madness-of-king-george-movie-poster-1994-1020210074.jpg)

"Spragnieni miłości"

Dziś będzie o filmie produkcji hongkońskiej z roku 2000. "Spragnieni miłości", bo o nim mowa, to obraz przedstawiający losy dwojga ludzi, mających ze sobą romans. Film ten wyreżyserował -  Kar Wai Wong - twórca pochodzący z ChRL. To już kolejna azjatycka produkcja, którą udało mi się w życiu obejrzeć, a raczej wysiedzieć. 

Pani Chan i pan Chow
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/15/08/1508/233498.1.jpg)

Pani Chan (Maggie Cheung) wprowadza się wraz z mężem do pokoiku, gdzieś w Hong Kongu. Jest to rok 1960. Jej małżonek, z racji zawodu handlowca, co chwila jeździ za granicę. A pani Chan otrzymuje od niego różne prezenty. Sama czuje się samotna.

 Pani Chan
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/15/08/1508/233480.1.jpg) 

Chow Mo-wan (Tony Leung Chiu Wai) jest sąsiadem pani Chan. Mieszka z żoną w wynajmowanym pokoiku, tuż obok. Pani Chow, podobnie do pana Chana, również jeździ za granicę w interesach, a jej mąż, samotnie spędza dni, gdyż pracuje jako dziennikarz w jednej z hongkońskich gazet na drugą zmianę. 

Pan Chow
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/15/08/1508/233492.1.jpg)

Spotykając się za dnia, zaczynają romans. Trudny, ale za to pełen pożądania. Z czasem okazuje się, że pani Chow przywozi mężowi identyczne przedmioty, do tych zakupowanych przez pana Chana. Nawet torebki obu pań są takie same. Małżonkowie kochanków jeżdżą w te same miejsca, też mając romans. 

Chow i Chan nie potrafią już żyć w romansie, mimo, że czują się samotni. Chow decyduje się na wyjazd do Singapuru. Potem się już nie zobaczą więcej, choć wiemy, że o sobie myśleli. 

Razem w taksówce
(źródło: http://1.fwcdn.pl/ph/15/08/1508/233484.1.jpg)

Tyle o treści. Romans, ale nudnawy. Nie chodzi mi o brak scen erotycznych, ale raczej o płytkość psychologiczną. Nie ma tutaj głębi ich uczuć. Kochankowie, którzy przerywają w pewnym momencie swój romans. On jedzie do Singapuru i nie wraca. Taką historię określiłbym dwoma słowami: "słaby scenariusz". Wydaje mi się, że cała ta opowieść jest bardzo sztuczna i nużąca dla widza. 

Aktorzy - w zasadzie dwójka głównych, to postacie z papieru. Nie pokazują swoich rozterek. Tylko się spotykają i nic więcej. Oboje spotkają się potem na planie "Hero", gdzie wcielą się w postacie spiskowców - tam wypadną znacznie lepiej. 

Zdjęcia Christophera Doyle'a ("Polowanie na króliki") są wykonane przyzwoicie. Ruchy kamery płynne, oświetlenie, a czasami zaciemnienie podoba się. Niestety, nie są to jeszcze ujęcia z "Hero", ani widoczki Australii z "Polowania na króliki". Szkoda. 

Muzyka Michaela Galasso nie zapada niestety w pamięć. Jeden główny motyw i w zasadzie tyle (http://www.youtube.com/watch?v=nWbUEB60F4I). Ładnie zagrany, ale nie jest to ścieżka dźwiękowa, którą ludzie będą rozpoznawać. 

Podsumowując, Kar Wai Wong nakręcił nieudany romans psychologiczny. Choć trwa "tylko" 94 min, to po kwadransie ma się go dosyć. Brak happy endu uznałbym za plus, ale najpierw trzeba wytrwać do końca. Za słabe aktorstwo również odejmuję składową oceny końcowej. Niestety, szkoda czasu, dlatego nie polecam. Albo bardziej poprawnie politycznie - oglądanie na własne ryzyko. 

Moja ocena: 5.0/10

(źródło: http://1.fwcdn.pl/po/15/08/1508/7491586.3.jpg?l=1348980714000)